Moralna percepcja Rudolf Steiner

Rozpoznawać i widzieć Życie poza materialnym wymiarem istnienia jesteśmy w stanie, gdy zaczynamy nabierać moralnej percepcji otaczającego nas świata.

Duchowa nauka nie znaczy po prostu zdobywania wiedzy; duchowa nauka oznacza przede wszystkim osobistą edukację duszy. Gdy ktoś zanurzy się w duchową naukę, przyzwyczajenia i skłonności ku takim lub innym, pielęgnowanym wcześniej sposobom myślenia, zmieniają się. Stajemy się inni; zaczynamy mieć inne zainteresowania. To co kiedyś było w centrum naszej uwagi, naszego życia, przestaje nas interesować; a to co wcześniej było poza naszym światem, teraz wyznacza jego środek.
 Zwracam się tutaj do tych, co akceptują w pewnym stopniu duchową naukę. Stąd zakładam, że wiecie, iż tuż za naszymi wrażeniami, poza tym co widzimy naszymi oczyma, dotykamy naszymi dłońmi, i ogarniamy naszym rozumieniem w normalnej ludzkiej, anatomiczno-fizjologicznej postaci, poza tym co nazywamy fizycznym ciałem – rozpoznajemy pierwszą ponadzmysłową zasadę ludzkiego istnienia. Tę ponadzmysłową podstawę nazywamy ciałem eterycznym, lub „ciałem żywotnym”. […]
 Czegoś podobnego możemy dokonać wobec całej otaczającej nas natury. Dokładnie tak jak podczas analizy ludzkiej istoty, kiedy odnajdujemy, że poza ciałem materialnym jest ciało eteryczne, tak samo możemy przyjrzeć się zewnętrznej naturze w jej materialno-fizycznym aspekcie – w jej kolorach, kształtach, dźwiękach, w całych jej królestwach: mineralnym, roślinnym, zwierzęcym a także ludzkim. Jeżeli spojrzymy na to co nas otacza w odpowiedni sposób, zobaczymy, że dokładnie tak jak poza naszą ludzką cielesnością istnieje „ciało żywotne”, tak samo poza materialną naturą świata istnieje rodzaj jego eterycznego ciała – sfera Życia…

Zdolność rozpoznawania eterycznej sfery Życia, poza fizycznym, materialnym wymiarem, wzrasta wraz z nabieraniem moralnej percepcji otaczającego nas świata. Co to jest moralna percepcja i jak należy ją rozumieć? Najłatwiej zetknąć się z nią i dookreślić patrząc poza naszą ziemską, gruntowną rzeczywistość, na przykład: na niebo. Spójrzmy ponad siebie, w stronę bezmiaru kosmicznych przestworzy. Załóżmy, że robimy to w dzień, kiedy żadna chmura, nawet najlżejsza srebrzysto-biała mgiełka nie burzy błękitu nieba. Nie mają znaczenia fakty jakie wiemy na temat, patrzymy w górę czystym okiem, które nie mąci „jakaś” realna wiedza czy niewiedza. Istotne w naszym doświadczeniu jest wrażenie jakie owa głębia błękitu na nas wywiera.
 Załóżmy, że jesteśmy w stanie poddać się temu nieboskłonowi przez wystarczająco długi czas i ulec mu na tyle intensywnie by zapomnieć o wszystkim. Przyjmijmy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Wyobraźmy sobie, że wszystko to co wiemy o życiu i wszystko to co nas otacza przestaje istnieć, znika, że przez jedną chwilę, przez ułamek sekundy zapominamy wszystkie zewnętrze i wewnętrzne wrażenia, wszystkie wspomnienia, troski, kłopoty i trudy życia, i że udaje nam się oddać całkowicie, bez reszty temu jedynemu wszechogarniającemu błękitowi nieba…  1)↓ …wtedy pojawia się moment, w którym niebo przestaje być niebem, kiedy nie widzimy już niczego co w ludzkim pojęciu moglibyśmy nazwać „błękitem”. Błękit znika, a w jego miejscu pojawia się nieskończoność. Jeśli w tym właśnie momencie, zwrócimy uwagę na naszą duszę, poczujemy wyjątkowy nastrój. To jest określona percepcja, całkiem wyraźne uczucie wynikające z doświadczenia nieskończoności, świetlistej pustki w miejscu, gdzie wcześniej był błękit… Gdy próbuję nazwać tę percepcję duszy, najbliższe słowa znajduję w języku religijnym: pokorne oddanie albo pobożny szacunek, dlatego że wszystkie religijne doświadczenia w ewolucji ludzkości miały u podstaw niuans podobny temu, kiedy podczas głębokiego otwarcia na niebo fizyczny błękit zanikł a obudziła się moralna percepcja zewnętrznego świata, jego nieskończonego wymiaru.
 Let us reflect upon another feeling by means of which we can attune ourselves in another way in moral harmony with external nature. When the trees are bursting into leaf and the meadows are filled with green, let us fix our gaze upon the green that in the most varied manner covers the Earth or meets us in the trees; again, we will do this in such a way as to forget all the external impressions that can affect our souls and simply devote ourselves to what in external nature meets us as green. If once more we can yield ourselves to what springs forth as the reality of green, we can carry this so far that the green disappears for us in the same way that previously the blue as blue disappeared. Here, again, we cannot say, “A color is spread out before our sight.” Instead (and I remark expressly that I am telling you of things that each one of us can experience for ourselves if the requisite conditions are fulfilled), the soul has a peculiar feeling that can be articulated thus: “Now I understand what I experience when I think creatively, when a thought springs up in me, when an idea strikes me. I understand this now for the first time. I can learn this only from the bursting forth of the green all around me. I begin to understand the inmost parts of my soul through external nature when the outer natural impression has disappeared, and, in its place, a moral impression is left. The green of the plant tells me how I ought to feel within myself when my soul is blessed with the power to think thoughts, to cherish ideas.” Once more an external impression of nature is transmuted into a moral feeling.
 Or we may look at a wide stretch of white snow. In the same way as the blue of the sky and the green of Earth’s robe of vegetation, so, too, can the white of the snow set free within us a moral feeling for all that we call the phenomena of matter in the world. If, in contemplation of the white snow mantle, we can forget everything else and experience the whiteness and then allow it to disappear, we obtain an understanding of that which fills the Earth as substance, as matter. We feel matter living and weaving in the world. Just as one can transform all external sight impressions into moral perceptions, so can one transform impressions of sound into moral perceptions. Suppose we listen to a tone and then to its octave and so attune our souls to this dual sound of a tonic note and its octave that we forget everything else, eliminate all the rest, and completely yield ourselves to these tones. It then comes about at last that instead of hearing these dual tones, our attention is directed away from them, and we no longer hear them. We find once again that in our souls a moral feeling is set free. We begin to have a spiritual understanding of what we experience when a wish lives within us that tries to lead us to something and then our reason influences our wish. The concord of wish and reason, of thought and desire, as they live in the human soul is perceived in the tone and its octave.
 In like manner we might let the most varied sense perceptions work upon us; we could in this way permit all that we perceive in nature through our senses to disappear, so that this sense veil is removed; then moral perceptions of sympathy and antipathy would arise everywhere. If we accustom ourselves in this way to eliminate all that we see with our eyes or hear with our ears, that our hands grasp, or that our understanding (which is connected with the brain) comprehends—if we eliminate all that and accustom ourselves nevertheless to stand before the world—then there works within us something deeper than the power of vision of our eyes or the power of hearing of our ears or the intellectual power of our brain thinking. We confront a deeper being of the external world. The immensity of infinity so works upon us that we become imbued with a religious mood. The green mantle of plants works upon us such that we feel and perceive in our inner being something spiritually bursting forth into bloom. The white robe of snow works upon us such that we gain an understanding of the nature of matter, of substance, in the world; we grasp the world through something deeper within us than we had hitherto brought into play. In this way we come into contact with a deeper aspect of the world itself. The external veil of nature is drawn aside, as it were, and we enter a world that lies behind this external veil. Just as when we look behind the human physical body we come to the etheric body, or life body, so in this way we enter a region in which, gradually, manifold beings disclose themselves—those beings that live and work behind the mineral kingdom. The etheric world little by little appears before us, differentiated in its details…
Rudolf Steiner, Spiritual Beings in the Heavenly Bodies and in the Kingdoms of Nature Lecture 1, Helsinki (April 3–14, 1912)

   [ + ]

1. To co wam opisuję jest normalnym, ludzkim doświadczeniem i może być zweryfikowane przez każdą ludzką jednostkę; to nic wyjątkowego patrzeć cierpliwie w niebo z otwartym umysłem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *